środa, 24 lutego 2016

[01]. Naszą bajkę pisz codziennie

Promienie popołudniowego słońca łagodnie otulały jej piegowaty kark i ramiona, równocześnie wypełniając ciepłem całe jej ciało. Zaczesała swoje brązowe włosy na bok i położyła się na zielonej trawie, którą gdzieniegdzie wypełniały żółte mlecze. Letnie słońce świeciło wprost w oczy dziewczyny, rozgrzewając przy tym jej policzki do czerwoności. Teraz mogła określić się naprawdę szczęśliwą osobą. Porównywała swoje życie do tych ptaków które widuje codziennie na błękitnym niebie. Tych, które umilają jej dni swoim cudnym śpiewem. Każdy dźwięk jest ukojeniem dla uszu. Z pewnością tego będzie jej bardzo brakować w Poznaniu, to tam planuje się usamodzielnić jak te skrzydlate istoty. Nie chce być już od nikogo zależna, pragnie sama podejmować decyzje. Jest przecież dorosła, a studia to kolejny etap w jej dotychczas bezproblemowym życiu.
Spojrzała na zegarek. Umówili się dopiero za dziesięć minut, a ona siedzi już tu pół godziny. Chciała ostatni raz przed wyjazdem spojrzeć na ten piękny widok i wsłuchać się nie tylko w śpiew ptaków, ale też w szum liści brzozy, które wydają dźwięk nawet przy bardzo małym wietrze. Podniosła się do pozycji siedzącej, zamknęła oczy i wsłuchiwała się w muzykę tworzoną przez matkę naturę.
Usłyszała nagle czyjeś kroki, które stawały się coraz głośniejsze. Chciała czym prędzej odwrócić głowę w celu ustalenia kto z jej przyjaciół również przyszedł nieco wcześniej. Była pewna że nie była to obca osoba, ponieważ to miejsce znały tylko cztery osoby, w tym ona.
Była niestety nieco wolniejsza. Pewien brunet zamknął jej zielone oczy zanim ta zdążyła się odwrócić.
- Teraz zgaduj kto ci zamknął te piękne oczyska?- zapytał, a uśmiech nie schodził mu z twarzy. Lubił sobie czasami pożartować z Kają w tak dziecinny sposób.
- Przecież wiem, że to ty Maciuś, twój piskliwy głosik usłyszę z drugiego końca miasta- odpowiedziała żartobliwie, spoglądając w duże oczy przyjaciela. 
Maciek usiadł obok dziewczyny, a uśmiech nieco zszedł z jego twarzy. Wypełniało go zdenerwowanie, które jest przyczyną mocniejszego bicia serca w ciele chłopaka. Jednak obie reakcje są wywołane obecnością zielonookiej brunetki o pięknych pełnych ustach i zawsze ciepłych dłoniach. Już od dawna chciał jej to powiedzieć, ale nie było okazji. Specjalnie przyszedł wcześniej, aby to przemyśleć, niespodziewanie spotykając przyszłą studentkę. Uważa to za dar, który nigdy więcej może się nie powtórzyć. Teraz albo nigdy.
- Kajka muszę Ci coś powiedzieć....- zaczął, aczkolwiek nie dane było mu skończyć.
- Ja też- odparła żywiołowo dziewczyna- i chyba chodzi nam o to samo- dodała uśmiechając się zadziornie. W jej oczach widać było młodzieńczy zapał i radość.
- Naprawdę?- zapytał chłopak nie dowierzając, że okaże się to takie łatwe.
- No tak głuptasie! Też będę za Tobą bardzo tęsknić!- stwierdziła wtulając się mocno w chłopaka, którego powaliła na ziemię. Dłonie Maćka spoczywały na jej talii, a on sam leżał pod śmiejąca się dziewczyną. Pomimo tego, że chodziło mu całkiem o coś innego, to śmiech dziewczyny potrafił być na prawdę zaraźliwy. Brązowooki po chwili wybuchł równie głośnym śmiechem podnosząc się powoli do pozycji siedzącej. 
- No tak, to też- rzekł nieco speszony i trochę podłamany. Niepewność była dobijająca. Oboje znali się od dzieciństwa. Znali swoje dobre i złe strony, wiedzieli co druga osoba lubi najbardziej, a czego nienawidzi. Pomimo tego młody Kot bał się reakcji Karoliny, pierwszy raz nie wiedział jak się zachować w stosunku do niej.
W rozmowie przeszkodziły im głośne śmiechy dochodzące zza ich pleców. Odwróciwszy się, ujrzeli Kubę i Anię biegnących w stronę polany na której siedzieli.
- No nie mamy wiele czasu- powiedział jak zawsze wesoły, starszy Kot zerkając na Kaję- zaraz wyjeżdżasz.
- Kajka! Ale super, normalnie tak się cieszę, że wyjeżdżamy z tego zadupia!- krzyknęła blond włosa Anna obejmując swoją przyjaciółkę- ty dzisiaj, a ja już za tydzień! Warszawo, nadchodzę!- uśmiechnięta blondynka aż podskoczyła z radości. Od zawsze lubiła rozmawiać i słuchać innych. Potrafiła prowadzić konwersację na każdy (nawet ten najgłupszy) temat, zawsze miała coś do powiedzenia.
- Dzwoń do nas codziennie!- odparł Kuba obejmując ramieniem młodszego brata. Spojrzał na niezadowolonego Maćka karcącym wzrokiem, dodając po cichu - Nie pogarszaj sytuacji. Niech wie, że będziemy ją wspierać.
- Koniecznie! - wykrzyknął młody chłopak wyraźnie dając do zrozumienia dziewczynie, że cieszy się jej szczęściem. Słowa brata wziął sobie głęboko do serca, co nie zdarza się za często. Na jego twarzy pojawił się szeroki, wymuszony uśmiech.
Dwójka przyjaciół postanowiła odprowadzić Kaję. Wstali z miejsc, szybkim krokiem podążając w kierunku domu dziewczyny. Na polanie został tylko Maciek, który błądził wzrokiem po niebie, jakby tam szukał odpowiedzi na wszystkie nurtujące go pytania.
- Maciek!- zawołała brunetka przypominając sobie o wcześniejszej rozmowie z przyjacielem- Co chciałeś mi powiedzieć?- dodała. Była już spory kawałek od chłopaka, nie była pewna czy ją usłyszał.
- Zadzwonię!- odkrzyknął zrezygnowany wysyłając jej buziaka w powietrzu. Przyszła studentka odpowiedziała uśmiechem i odeszła. Maciek podążał za nią wzrokiem, dopóki nie zniknęła za wzgórzem.
- Po prostu Cię kocham- szepnął jakby chciał, aby dziewczyna usłyszała te kilka słów w swoich myślach.

***














poniedziałek, 9 grudnia 2013

[00]. Jesteś obok mnie



Znowu Ty z tej ponurej wieży szarych dni,
Kradniesz moje serce, musisz być,
Księciem.
Tylko Ty, mało co i przytaknęłabym,
Tej rutynie co z miłości drwi,
Jesteś
Obok mnie, obok mnie, obok mnie, obok mnie.

Zrób co się da, co tylko się da,
Niech nasza bajka trwa,
Chcę jak księżniczka z księciem mknąć po niebie.
Przez siedem mórz, gór, ulic i rzek,
Gdy inni mówią nie,
Będziemy biec do siebie.

Przez ten mur,
Dziwnych spojrzeń których pełno tu,
Przez czerwone światła gorzkich słów
Biegnę.
Przez miasta kłamstw
Zmuszeni biec co dnia, by poznać jedną z prawd,
Ty i ja!

Zrób co się da, co tylko się da,
Niech nasza bajka trwa,
Chcę jak księżniczka z księciem mknąć po niebie.
Przez siedem mórz, gór, ulic i rzek,
Gdy inni mówią nie,
Będziemy biec do siebie.

Rzeczywistość i marzenie
Muszą się wciąż o nas bić.
Naszą bajkę pisz codziennie,
Skrytą w prozie zwykłych dni.

Zrób co się da, co tylko się da,
Niech nasza bajka trwa,
Chcę jak księżniczka z księciem mknąć po niebie.
Przez siedem mórz, gór, ulic i rzek,
Gdy inni mówią nie,
Będziemy biec do siebie.